• Wpisów: 10
  • Średnio co: 48 dni
  • Ostatni wpis: 17 dni temu, 00:59
  • Licznik odwiedzin: 1 816 / 538 dni
 
timeisdancing
 
znów tu jestem i znów minęło pół roku.
chyba nigdy w moim życiu nie wydarzyło się tak wiele jak w przeciągu tych 6 miesięcy, nawet nie wiem jak to streszczać.
Moje najdłuższe wakacje w życiu minęły mi dość dobrze. Odnowiłam znajomość z Michałem i tym razem było między nami trochę inaczej, właściwie udawaliśmy, że nic większego się między nami nie wydarzyło poprzedniego lata, zaczęliśmy od początku, głównie dlatego, że ja to tak rozegrałam.
Było kino (razy dwa), po kinie długie rozmowy w jego samochodzie, długi wieczorny spacer, wypad nad rzekę w pakiecie z piwem i wspólne opalanie się, dużo komplementów z jego strony, troska o mnie, czułam się adorowana and that was good. Dał mi poczuć się ważną, chociażby wtedy kiedy wracałam z Krakowa i przyjechał po mnie na dworzec, choć nie musiał, to było takie.. dobre, nikt nigdy nie zrobił dla mnie czegoś takiego, przyzwyczaiłam się do tego, że się nie liczę, a on pozwolił mi poczuć się inaczej.
I tak upłynęły wakacje, w między czasie zdałam ładnie maturę, dostałam się na wymarzone studia, zaliczyłam trzy (3!) koncerty. Sierpniowy kosztował mnie najwięcej stresu, gdyż wybrałam się na niego sama, ale przełamałam się i w ten sposób poznałam Ewę z którą świetnie się bawiłam.
Przyszedł wrzesień, nadszedł moment przeprowadzki do Krakowa. Podołałam. Październik - studia. Również podołałam. Obeszło się bez płaczu, poczułam się w miarę stabilnie. Choć chciałam zacząć to troszkę inaczej, być inna, obudzić w sobie ekstrawertyczną naturę, integrować się, ale chyba wymagałam od siebie za dużo, to mnie przygniotło, ta część osób z roku która się najbardziej zintegrowała, ich sposób bycia, za bardzo się różnimy, więc klapa. Ale mam przynajmniej 2 osoby z którymi mam dobry kontakt, i tego się powinnam trzymać.
Spotkałam się też z Michałem, kilka razy. Tak jak obiecał oprowadził mnie po Krakowie, pokazał wiele fajnych miejsc. Byliśmy w paru klubach, gdzie ja upijałam się po jednym piwie i plotłam trochę głupoty, ale cóż. Jeden z naszych wypadów skończył się tym, że błąkaliśmy się po Krakowie o 2 w nocy, nie mogąc złapać żadnego autobusu, więc wróciliśmy na nogach.
Było też kino po którym zaprosił mnie do siebie, piliśmy jakieś wino, gadaliśmy a w tle leciało Led Zeppelin, ah. Zostałam na noc, ale spaliśmy na osobnych łóżkach, bo tak chciałam.
Teraz nasze relacje się trochę jebły, nie widzieliśmy się od 2 miesięcy, choć czasem piszemy ze sobą, ale znów pokazuje mi się od tej strony gdzie przestaję być dla niego ważna. Pogodziłam się ze stanem rzeczy, choć chyba nie do końca skoro śni mi się praktycznie co noc...
Anyway, w międzyczasie poznałam jeszcze Tomka, który przyszedł założyć nam internet w mieszkaniu, a skończyło się tak, że zostawił mi swój numer XD Było kino, trochę smsowania, wypad na targi książki, ale jednak uznałam, że nie jest w moim typie, tak też od ponad miesiąca nie mamy kontaktu. Ale to dość podbudowało moją wartość, skoro spodobałam się już drugiemu chłopakowi, to może nie jest ze mną tak źle, heh.
A, i mam fajne współlokatorki w towarzystwie których czuję się dobrze, i za to jestem wdzięczna, bo nie chciałabym mieszkać z kimś przy kim nie mogę czuć się komfortowo i po prostu sobą.
Podsumowując, był to rok pełen zmian, wewnętrznych jak i zewnętrznych, zrobiłam progres i są rzeczy które sprawiają, że jestem dumna z samej siebie. Czuję też, że trochę dorosłam.
Nie chcę oczekiwać zbyt wiele od 2018, po prostu chcę iść do przodu, nie cofać się.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego